Ks. Tadeusz Karolak
Z książki ... KTO PEŁNI WOLĘ BOŻĄ ...
Autor pytań Piotr Waś
Wielkim dziełem Księdza było powołanie do życia szerokiego ogólnopolskiego ruchu katolickiego jakim stała się Kościelna Służba Porządkowa Totus Tuus.
O tym jeszcze nie rozmawialiśmy. I ta idea wykiełkowała podczas Księdza pracy duszpasterskiej w Ząbkach pod koniec lat 70.
Ruch Totus Tuus był widoczny podczas podczas wszystkich pielgrzymek Jana Pawła II do Polski. Miał swoje znaczenie również w codziennym życiu Kościoła pomiędzy wizytami papieskimi.
Kościelną Służbę Porządkową Totus Tuus podczas procesji Bożego Ciała, w okresie Wielkanocy przy Grobach Pańskich i podczas wielu innych uroczystości religijnych a całej Polsce.
Jak to się wszystko zaczęło? Jak Ksiądz stał się animatorem i twórcą tego Ruchu?
Przed pierwszą wizytą papieską w końcu lat 70. na stanowisko koordynatora organizacji pielgrzymki papieskiej powołany został biskup Władysław Miziołek.
Odbyło się zebranie robocze i Ksiądz Biskup imiennie przydzielał różnym księżom funkcję. Ja tak sobie pomyślałem podczas tego spotkania, żeby przypadkiem mi nie przypadła jakaś służba porządkowa, bo zdawałem sobie sprawę czym to grozi, jakie to bardzo trudne i odpowiedzialne zadanie chronić ludzi i zapewnić bezpieczeństwo samemu Ojcu Świętemu.
I w pewnym momencie Ksiądz Biskup powiedział: "A Tadzikowi to damy kościelną służbę porządkową".
No i masz babo placek, tak to się zaczęło. W duchu posłuszeństwa przyjąłem tę funkcję.
Taki był początek,potem odbyło się spotkanie z milicją. No i milicja przedstawiła stronie kościelnej swoje wymagania: ilu ludzi powinno się znaleźć w kościelnej służbie porządkowej itd. Pyta mnie oficer milicji: Ilu jesteście w sumie przygotować ludzi?
Więc tak sobie pomyślałem, że trzystu, no najwyżej tysiąc osób, więc ostatecznie powiedziałem: "Trzy tysiące ludzi".
Trzy tysiące. Sporo. Trzeba pamiętać jakie to były czasy.
No i wtedy zaczęło się myślenie, co robić, żeby tych ludzi znaleźć i odpowiednio przygotować. I stało się, nie dlatego, że Ksiądz Karolak taki był mądry, tylko że Pan Bóg tak chciał.
Rozesłałem do każdej parafii przydział, to znaczy instrukcję, ilu ludzi do kościelnej służby porządkowej ma przygotować przed Pielgrzymką Papieską każda parafia. Pismo było rzecz jasna poparte autorytetem Biskupa, bo to były decyzje kurialne.
W związku z tym już podczas pierwszej wizyty Ojca Świętego w kraju mieliśmy ponad 12 tysięcy ludzi w kościelnej służbie porządkowej. Czyli dokładnie tylu, co funkcjonariuszy służb państwowych, bo tak po cichu się dowiedziałem, że tylu milicjantów ochraniało Papieża na trasie pielgrzymki.
A proszę powiedzieć jaka była geneza pomysłu kościelnej służbie porządkowej?
Genezą był prawdopodobnie fakt braku autorytetu moralnego milicji wśród społeczeństwa, tak ja to podejrzewam.
To był pomysł polskiego kościoła?
Nie to był pomysł milicji.
To był pomysł milicji? Tworzenie kościelnej służbie porządkowej?
To był ich pomysł, żeby stworzyć kościelne służby porządkowe.
To nie była kwestia obaw kościoła, że służba bezpieczeństwa może posłużyć się milicją w celu jakiejś prowokacji? Strona kościelna nie chciała zapewnić sobie jakiejś kontroli? Mieć swoje służby?
Nie. To władze zabiegały o nasz udział. Zabiegali o nasz udział, bo sami nie mieli autorytetu. Ludzie ich nie słuchali. W rezultacie podczas pielgrzymek milicja była w odwodzie, a służba kościelna na czele. Na tyłach było wielu funkcjonariuszy milicji w cywilu, ale oni wiedzieli, że kościelna służba będzie miała najwyższy autorytet, że ludzie będą jej się słuchać, bo za nią stał autorytet całego całego polskiego kościoła, biskupów i samego Papieża. I dlatego też zależało im na tym, ażeby dla zachowania ładu podczas pielgrzymki ta służba kościelna sprawnie działała.
A jak to się zaczęło? Było wiele spraw organizacyjnych do rozwiązania: logistyka, struktury, sztandary, "umundurowanie", komunikacja. Ogrom odpowiedzialności i pracy. Pionierskie zadanie!
Bożym torem to przebiegało, inaczej nie dalibyśmy rady. Sami ludzie nie daliby rady. Gdyby ta służba porządkowa składała się z kilkudziesięciu osób to wiedzielibyśmy, jak to wszystko zorganizować.
Ale tu chodziło o tysiące ludzi, prawdziwe pospolite ruszenie. 12 - 20 tysiącami ludzi ktoś musi pokierować.
Przygotowywaliśmy więc najpierw koordynatorów poszczególnych grup, regionów, miast, parafii. Podzieliliśmy trasę przejazdu Ojca Świętego na odcinki, a miejsca, gdzie odbywały się największe Msze Papieskie na sektory, tak jak w przypadku Placu Zwycięstwa w Warszawie. Do poszczególnych sektorów i odcinków na tras przejazdu Ojca Świętego zostali z góry przydzieleni dowódcy kościelnej służby porządkowej.
Czyli ruch miał taką niemal wojskową strukturę?
Tak, miał strukturę hierarchiczną. Dowódcy czuwali nad swoimi "żołnierzami". Swoimi podwładnymi. Była to hierarchia konieczna dla sprawnej organizacji i koordynacji działań kościelnej służby porządkowej. Porządkowi mieli plakietki i furażerki z napisem "porządkowy". Dowódca miał inną plakietkę z napisem "dowódca".
A te furażerki to czyj był pomysł? Bo pamiętam, że to taki fajny wyróżniający element.
Ja już nie pamiętam w tej chwili autorów konkretnych rozwiązań. Odbywały się zebrania, na których zastanawialiśmy się, jak i co zorganizować i tam padały różne głosy oraz dobre rozwiązania. Wszystkim przypadł do gustu pomysł uszycia dla porządkowych rzucających się w oczy furażerek. Było to rozwiązanie niedrogie.
Furażerki były kolorowe. Żółte, niebieskie, czy te kolory, coś oznaczały?
Różne kolory oznaczały brak materiału w jednym kolorze. Nie było jednego materiału, żeby uszyć wszystkie jednakowe.
Urozmaicenie kolorystyczne było zatem wynikiem komunistycznych braków rynkowych?
Sama furażerka była rzecz jasna znakiem rozpoznawczym członka kościelnej służby porządkowej. Obok plakietek. Obywatele dzięki temu wiedzieli do kogo się zwracać i kogo słuchać na trasie pielgrzymki. Przedstawiciele władz państwowych chwalili potem nasze rozwiązania i sprawność kościelnej służby porządkowej.
Skończyła się ta pierwsza pielgrzymka papieska, potem były następne, dobre doświadczenia owocowały, ruch Totus Tuus rozrastał się. Trwa do dnia dzisiejszego.
Ja się cieszyłem po pierwszej pielgrzymce, potem po kolejnych, że to już koniec całego tego zamieszania, a tymczasem to był początek. Ksiądz biskup Miziołek wyznaczał mnie ciągle do kierowania służbą porządkową.
Czyli to nie było tak, że struktura służby była stała, że na przykład członkostwo w niej było stałe? Ona ciągle na powrót się odradzała i przeorganizowywała?
Tak, każda wizyta Ojca Świętego miała swoją specyfikę, inną trasę i wymagania. Posiadaliśmy wgląd w listy członków służby porządkowej, którzy podpisali deklarację chęci udziału w zadaniach około pielgrzymkowych.
Powstał pomysł federacji kościelnej służby porządkowej.
Taka federacja pozwoliłaby ujednolicić ruch w całej Polsce. Nie wiem z jakiego powodu, ale władze kościelne nie podjęły tej idei i federacja ogólnopolska nigdy nie powstała. Statut był już nawet dla niej gotowy... Myśleliśmy nawet o federacji światowej, bo były głosy z innych krajów, że i oni potrzebują nauczyć się od nas, jak organizować kościelną służbę porządkową.
Ostatecznie ze służby porządkowej wyłonił się ruch katolicki, który przybrał nazwę Totus Tuus, tak?
Już po pierwszej wizycie Ojca Świętego rozpoczęliśmy drukowanie biuletynu, który był rozprowadzany do poszczególnych parafii, informowaliśmy w nim o sprawach, które związane były z naszą posługą, z całą informacją. Wyodrębnialiśmy ze służby porządkowej sekcję młodzieżową i dla nich też było wydawane pismo.
Dużo osób kierowało tym ruchem?
Ustanowiła się rada kościelnej służby porządkowej składająca się z 10 osób, może mylę w tej chwili ilość, ale to było nie więcej niż 10 osób. To byli ludzie najbardziej aktywni w służbie porządkowej.
Rozumiem, że wasza działalność obejmowała teren całego kraju?
Nie
Tylko Warszawy, diecezji warszawskiej?
Tylko Warszawy, O federacji już przestałem wtedy myśleć.
Czyli to wszystko co się dzieje poza Warszawą to są lokalne inicjatywy.
Kiedyś zostaliśmy zaproszeni do wygłoszenia prelekcji na temat jak zorganizować służbę porządkową na wizytę Ojca Świętego (1–2 czerwca 1991 (TT)) przez biskupa Ignacego Jeża. Zaproszenie szło przez pośrednictwo naszej kurii do Diecezji Koszalińsko - Kołobrzeskiej.
Czy w czasie pierwszej pielgrzymki papieskiej służba porządkowa funkcjonowała już we wszystkich miejscach, w których Ojciec Święty przebywał?
Tak, ale ja nigdzie nic osobiście nie organizowałem, każda diecezja pracowała na własną rękę osobno.
Osobno?
Osobno, zgadza się. Jedynie biskup Ignacy Jeż poprosił, żebyśmy się podzielili naszymi doświadczeniami.
Jak się rozwinął ruch Totus Tuus?
Ja bardzo duo się po nim spodziewałem. Po śmierci Ojca Świętego obawiałem się, że całkiem upadnie. Wcześniej już podjąłem decyzję i cała rada ją poparła, żeby ufundować sztandar ruchu. Wychodziłem z założenia, że pod sztandarem ludzie lepiej się jednoczą. Znakiem były furażerki i nasze emblematy, ale takim widocznym symbolem stał się sztandar. Wtedy również w wielu parafiach poza warszawą ufundowano sztandary i one do dziś funkcjonują.
Czy ruch Totus Tuus ma też dziś jakieś organizacyjne ramy?
Służba porządkowa uczestniczy obecnie w różnych uroczystościach kościelnych, w procesjach, pogrzebach.
Jak był pogrzeb kardynała Stefana Wyszyńskiego, służba porządkowa odgrywała ważną rolę. Dziś, prawda, tak samo. W Boże Ciało służba porządkowa utrzymuje porządek na ulicach. Policja jest gdzieś na obrzeżach, a służba porządkowa przy samej procesji.
Czy został powołany duszpasterz kościelnej służby porządkowej