Powołanie Kościelnej Służby Porządkowej
TOTUS TUUS

Do I pielgrzymki Jana Pawła II do Polski doszło już 8 miesięcy po konklawe, 2-10 czerwca 1979 r. Stefan Wyszyński natychmiast po powrocie z konklawe publicznie powiedział, że zaprosił Jana Pawła II do Polski.

Ta wiadomość zirytowała Biuro Polityczne KC PZPR, a szczególnie Stanisława Kanię, który odpowiadał za kontakty z Kościołem.

Według relacji Edwarda Gierka, pierwszego sekretarza PZPR, już na początku 1979 roku zadzwonił do niego sekretarz generalny Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, Leonid Breżniew, by odradzić, a wręcz zakazać mu wpuszczenia papieża do Polski. Sytuacja jest trudniejsza, bo Jan Paweł II jako polski obywatel ma prawo przyjechać do swojego kraju, a odmowa mogłaby wywołać napięcia społeczne. Nawet tuż przed pielgrzymką Breżniew radził Gierkowi: "Powiedzcie papieżowi, on mądry człowiek, żeby oświadczył publicznie, że nie może przyjechać.

Ani Episkopat Polski, ani Prymas Polski, ani Ojciec Święty, nie przystali na "prośby" władz.

By ograniczyć możliwości bezpośredniego kontaktu z Ojcem Świętym, papież przemieszczał się helikopterem, a nie odkrytym samochodem. Aby zmniejszyć frekwencję, starano się ludziom ograniczyć środki transportu, utrudniać zwolnienia z pracy. Specjalne instrukcje nakazywały, aby telewizja nie pokazywała młodzieży i wiwatujących tłumów, zawężając przekazywany obraz jedynie do duchowieństwa oraz ludzi starszych.

Mimo tych wszystkich zabiegów władz, pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II stała się przełomowa - miała znaczenie nie tylko dla wolności Kościoła w Polsce, ale również pośrednio wpłynęła na odzyskanie przez Polskę i jej obywateli pełnych swobód demokratycznych. Zdaniem wielu analityków, to, co papież mówił podczas tej pielgrzymki przyczyniło się dopowstania w następnym roku "Solidarności"

Wcześniejsze doświadczenia polityki władzy komunistycznej wobec Kościoła katolickiego wskazywały, że odwiedziny papieża w ogóle są bardzo trudne do przeprowadzenia.
W 1966 roku Paweł VI nie zdołał dotrzeć do Polski, nie zgodziły się władze komunistyczne na przyjazd Ojca Świętego.
Kardynał Stefan Wyszyński zaprosił wtedy Pawła VI i zaproszenie zostało przyjęte.

Papież miał przybyć na centralne uroczystości milenijne - 3 maja 1966 roku na Jasną Górę, co miało podkreślić, że tysiąclecie chrześcijaństwa w Polsce obchodzone jest również w Kościele powszechnym. Miał to być znak łączący Kościół w Polsce z ówczesnym światem zachodnim. Władze komunistyczne odmówiły.

Uczyniły tak jeszcze kilkakrotnie, także w grudniu 1966 roku, gdy Paweł VI chciał przybyć choćby tylko na pasterkę. Później, na początku lat siedemdziesiątych, podjęto kolejne starania - w związku z procesem beatyfikacyjnym o. Maksymiliana Kolbego, ponieważ wydawało się, że atmosfera odwilży może sprzyjać takiej inicjatywie. Do tej wizyty także nie doszło.

W roku 1978, gdy papieżem został Polak, komuniści, chcieli, żeby papież Jan Paweł II nie przyjeżdżał do Polski, a przy tym - tradycyjnie winą za napięcia między państwem a Kościołem zamierzali obciążyć stronę kościelną. Taką praktykę stosowano właśnie podczas Roku Milenijnego, gdy w propagandzie komunistycznej to Stefan Wyszyński odpowiadał za to, że papież Paweł VI nie dotarł na Jasną Górę. Tylko że w 1979 roku sytuacja była zupełnie inna. Papieżem był Polak.

Ze strony Stanisława Kani padła propozycja, by papież przyjechał w 1982 roku i żeby przemieszczał się tylko helikopterem, na to nie zgodził się Episkopat Polski.

W komisji kościelno-państwowej była usytuowana grupa operacyjna SB, lustrowano korespondencje, zakładano dodatkowe podsłuchy, likwidowano ośrodki poligraficzne, ulotki drukowane przez grupy opozycyjne, inwigilowano wybrane środowiska, przede wszystkim kościelne.

Komuniści zdecydowanie powiedzieli prymasowi, że nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa polskiemu papieżowi na drogach pielgrzymkowych w jego ojczyźnie.

Na polecenie Episkopatu Polski, propozycja kard. Stefana Wyszyńskiego o powołaniu z każdej parafii, mężczyzn w sile wieku weszła w życie.
Proboszczowie podjęli wyzwanie i wkrótce zebrało się około 16.000 mężczyzn

Kuria pieczę i organizację katolickiej ochrony wizyty papieża Jana Pawła II powierzyła ks. Tadeuszowi Karolakowi, który został pierwszym moderatorem tej grupy mężczyzn.

Po pierwszej pielgrzymce wszystko się rozpadło, ludzie czuli sę zawiedzeni wizyta Jana Pawła II w ojczyźnie rozbudziła w katolickim narodzie nadzieje wolności i lepszego jutra

Lecz Matka Boża czuwała, miała wspaniałego sługę w Ząbkach ks. Tadeusza Karolaka

Ks. Karolak wystąpił do kurii z propozycją o formalne powołanie Kościelnej Służby Porządkowej, i ponowne "przygarnięcie" mężczyzn, "ochrony papieża". Tak powstał ruch "Totus Tuus". Chcieliśmy, żeby to była nie tylko służba porządkowa, ale także ruch odnowy religijnej mężczyzn - wspomina Ks. Prałat Tadeusz Karolak.

I tak z pomocą Bożą i pod opieką Najświętszej Maryi Panny służymy dalej
Z ŁASKI BOŻEJ I RĄK PRYMASA JÓZEFA GLEMPA OTRZYMALIŚMY
DN.30 marca 1983r. DEKRET POWOŁUJĄCY DO ŻYCIA KOŚCIELNĄ SŁUŻBĘ PORZĄDKOWĄ "TOTUS TUUS"

Dziś ks. Karolak żyje spokojnie na terenie "swojej" dawnej parafii Świętej Trójcy w Ząbkach. Już w kwietniu 1994 r. Rada Miasta Ząbki nadała mu pierwszy w swojej historii tytuł Honorowego Obywatela, który później nadano jedynie ks. Wacławowi Kuleszy i ks. Jerzemu Popiełuszce. Ksiądz mieszka w Ząbkach, choć jest kapłanem archidiecezji warszawskiej.

Motto ks. Prałata Tadeusza Karolaka

Poddać się woli Boga. Wykonywać to, co do nas należy, a resztę zostawić Bogu. On sam będzie podsuwał ludzi i zadania. Dobry kapłan to niekoniecznie ten mądrzejszy, świetnie wykształcony. Jeśli mi się coś w życiu udało, to nie dlatego że byłem mądry, ale z działania Boga. Jutrzejszy dzień sam będzie się troszczył o siebie. I tego się trzymam.


Ze wspomnień Ks. Tadeusza Karolaka