Matki Bożej Różańcowej Fatima

Sanktuarium w Fatimie

Maryja Królową Portugalii.
Karta z historii przykładem dla Polski.

Król Jan Kazimierz

ogłosił Maryję Królową w latach dla Polski tragicznych, podczas potopu szwedzkiego i poprzez ten akt powierzył swoje królestwo Jej opiece, widząc w Niej jedyną nadzieję na uratowanie Polski nie tylko w sensie politycznym, ale i religijnym, bowiem najeźdźcami byli protestanci.

Król Jan IV Odnowiciel

(o Restaurador) oddał Portugalię Maryi jako wyraz wdzięczności i zarazem upamiętnienie wyzwolenia jej spod dominacji Hiszpanii i odzyskania niepodległości. Ten akt oznaczał również oddanie kraju pod Jej opiekę. Król, a z nim cały naród portugalski, oddał też w ten sposób hołd Maryi Niepokalanie Poczętej, której gorący kult istniał w tym kraju już na kilka wieków przed ogłoszeniem odnośnego dogmatu (1854) i istnieje po dziś dzień.

Podczas obrad Parlamentu, które miały miejsce od 28 grudnia 1645 roku do 16 marca 1646 roku, król Jan IV oficjalnie ogłosił obranie Matki Bożej Niepokalanie Poczętej na Patronkę Portugalii i ziem jej podległych. (Od tego czasu Maryja Niepokalanie Poczęta uważana jest również jako Królowa Portugalii – przyp. tłumacza).

W dniu w którym został opublikowany dekret królewski, to jest w święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, które zbiegło się z Niedzielą Palmową, odbyła się w kaplicy królewskiej na Ribeira (w Lizbonie) uroczysta ceremonia złożenia przysięgi. Wobec całego dworu i reprezentantów Królestwa, Sekretarz Stanu Pedro Vieira da Silva głośno odczytał akt prawny i tekst przysięgi, który to akt król, klęcząc przed ołtarzem, powtórzył, a następnie powtórzyli go książę D. Teodósio, szlachta, przedstawiciele ludu i pięciu obecnych tam biskupów. Ceremonię zakończono odśpiewaniem Te Deum. W nocy, na rzęsiście oświetlonych ulicach Lizbony, lud manifestował wśród śpiewów swoją radość.

Począwszy od tej daty królowie portugalscy nigdy nie kładli na głowę królewskiej korony. Przy okazjach bardziej uroczystych korona leżała na poduszce po prawej ręce króla.

W 1919 r. Gilbert Fernandes dos Santos, wierny z miejscowości Torres Novas, zamówił w pracowni Casa Fânzeres w Bradze figurę Matki Boskiej Różańcowej, czczoną obecnie w Kaplicy Objawień. Pragnął w ten sposób spełnić pragnienie pielgrzymów, aby (oprócz znaku w postaci kaplicy) powstał wizerunek Maryi, który mogliby identyfikować jako „Panią jaśniejszą od słońca”, która objawiła się trojgu pastuszkom w 1917 r.

Dzieło José Ferreiry Thedima – rzeźbiarza, specjalizującego się w figurach religijnych – inspirowane wizerunkiem Matki Boskiej z Groty (port. Nossa Senhora da Lapa) z miejscowości Ponte de Lima, wykonano według opisu widzących, przekazanego artyście przez księdza kanonika Manuela Formigão. Twórca nie miał więc bezpośredniej relacji od pastuszków Łucji, Franciszka i Hiacynty.

Mierząca 1,04 m wysokości figura jest wykonana z brazylijskiego cedru. Polichromię i złocenia wykonano w pracowni Casa Teixeira Fânzeres w Bradze.

13 maja 1920 r. w kościele parafialnym w Fatimie figurę poświęcił miejscowy proboszcz ksiądz Manuel Marques Ferreira; do Kaplicy Objawień przeniesiono ją 13 czerwca tego samego roku. W nocy figurę zabierała do domu opiekunka tego miejsca pani Maria Carreira (znana jako Maria z Kapliczki). Dlatego podczas zamachu, który częściowo zniszczył Kaplicę Objawień (6 marca 1922 r.), figura nie doznała uszczerbku.

13 maja 1946 r. figurę uroczyście ukoronował legat papieski kardynał Aloisi Masella. W 1951 r. została odrestaurowana przez autora i od tamtej pory była wielokrotnie poddawana pracom konserwatorskim.

Prośba o 5 pierwszych sobót

Spotkania z Aniołem
na podstawie Wspomnień Siostry Łucji

tekst zatwierdzony przez Biskupa diecezji Leiria Fatima, grudzień 2002

Według mego obliczenia, zdaje się, ze pierwsze zjawienie się Anioła było w roku 1915. Zjawił się wprawdzie Anioł, który jeszcze wtedy nie odważył się całkowicie ukazać.

Sądząc według pory roku wydaje mi się, że musiało to być pomiędzy kwietniem a październikiem 1915r.

Na zboczu Cabeco, które jest zwrócone na południe, kiedy odmawiałam różaniec z trzema dziewczętami: Teresą Matias, Maria Rosa Matias, jej siostrą, i Marią Justiną z wioski zwanej Casa Velha zobaczyłam, że ponad drzewami doliny, która rozciągała się u naszych stóp, unosi się jakiś obłok bielszy od śniegu, przezroczysty, w kształcie ludzkiej postaci. Moje towarzyszki pytały mnie. co by to mogło być. Odpowiedziałam, że nie wiem. Dwa razy powtórzyło się to samo w różnych dniach. To zjawisko pozostawiło mi w duszy pewne wrażenie, którego nie umiem określić. Powoli zacierało się to wrażenie i sądzę, że gdyby nie następne fakty, byłabym o tym zupełnie zapomniała.

Daty nie mogę określić dokładnie, bo w owym czasie nie umiałam jeszcze liczyć lat ani miesięcy, ani nawet dni tygodnia. Wydaje mi się jednak, że musiało to być wiosną 1916 r., kiedy Anioł pokazał się nam po raz pierwszy w Loca do Cabeco. W moim piśmie o Hiacyncie wspomniałam już, jak wchodziliśmy na zbocza szukając schronienia. Jak po spożyciu podwieczorku i po modlitwie zobaczyliśmy w pewnym oddaleniu, ponad drzewami w kierunku wschodnim, światło bielsze od śniegu w kształcie młodziana przejrzystego, bardziej lśniącego niż kryształ w blasku słonecznym. W miarę jak się zbliżał, mogliśmy rozpoznać jego rysy. Byliśmy bardzo zaskoczeni i przejęci. Nie mogliśmy wypowiedzieć ani słowa.

Zbliżywszy się do nas, powiedział:
-„Nie bójcie się, jestem Aniołem Pokoju! Módlcie się ze mną".
Uklęknął i pochylił głowę aż do ziemi. Porwani siłą nadprzyrodzoną robiliśmy to samo i powtarzaliśmy słowa wymawiane przez niego:
-„O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie, kocham Cię. Proszę Cię, byś wybaczył tym, którzy nie wierzą, którzy Cię nie uwielbiają, którzy Cię nie kochają, którzy Ci nie ufają".
Po powtórzeniu tego trzy razy, powstał i powiedział:
-„Tak macie się modlić! Serce Jezusa i Maryi słuchają z uwagą waszych próśb". I zniknął.

Atmosfera nadprzyrodzoności, która nas otaczała, była tak silna, że przez długi czas prawie nie zdawaliśmy sobie sprawy z naszego istnienia. Pozostawaliśmy w tej samej pozycji, w której nas zostawił Anioł i powtarzaliśmy ciągle tę samą modlitwę. Obecność Boga odczuwaliśmy tak silnie i głęboko, ze nawet nie odważyliśmy się rozmawiać ze sobą. Jeszcze następnego dnia odczuwaliśmy, że nasze dusze wciąż są ogarnięte tą atmosferą, która bardzo powoli znikała.Żadne z nas nie myślało, by mówić o tym zjawieniu. Taka postawa sama się narzucała. To było coś tak osobistego, że nie było łatwo powiedzieć o tym chociażby słowa. Może to zjawienie zrobiło na nas tym większe wrażenie, ponieważ było ono pierwsze.

Maryja kocha ubogich

Następne zjawienie miało miejsce latem. W dniach największego upału prowadziliśmy naszą trzodę w południe do domu, aby ją wyprowadzić znowu pod wieczór. Popołudniowe godziny odpoczynku spędzaliśmy w cieniu drzew, które otaczały studnię, wiele razy już wspomnianą.

Nagle zobaczyliśmy tego samego Anioła przed nami:
- „Co robicie? Módlcie się! Módlcie się dużo! Serce Jezusa i Maryi chcą przez was okazać (światu) wiele miłosierdzia. Ofiarujcie bezustannie Największemu modlitwy i umartwienia".
- „Jak mamy się umartwiać?" - zapytałam.
- „Z wszystkiego, co tylko możecie, zróbcie ofiarę jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi On jest obrażany i dla uproszenia nawrócenia grzeszników. W ten sposób ściągniecie pokój na waszą Ojczyznę. Jestem Aniołem Stróżem Portugalii. Przede wszystkim przyjmijcie i znoście z poddaniem cierpienia, które wam Bóg ześle".

Te słowa Anioła wryły się w naszych umysłach jako światło, które nam pozwoliło zrozumieć, kim jest Bóg, jak nas kocha, i jak pragnie być przez nas kochany. Poznaliśmy wartość umartwienia, jak ono Bogu jest przyjemne, i jak przez nie nawracają się grzesznicy.

Od tego czasu zaczęliśmy ofiarowywać Bogu wszystko, co nas bolało, ale nie szukaliśmy innych umartwień i pokuty z wyjątkiem godzin przebytych na klęczkach przy powtarzaniu modlitwy, której nas Anioł nauczył.

Trzecie zjawienie, wydaje mi się, miało miejsce w październiku albo w końcu września, w tym czasie przerwy obiadowej nie spędzaliśmy już w domu. Jak już wspomniałam pisząc o Hiacyncie, przeszliśmy z Pregueiry (lasku oliwnego należącego do moich rodziców) do Loca de Cabeco okrążając zbocza wzgórza od strony Aljustrel i Casa Velha. Tam odmówiliśmy najpierw różaniec i modlitwę, której nas nauczył Anioł w czasie swego pierwszego zjawienia.

Kiedy tam byliśmy, ukazał się nam Anioł po raz trzeci. Trzymał w ręce kielich, nad którym unosiła się święta Hostia, z której spływały krople Krwi do kielicha. Nagle kielich z Hostią zawisł w powietrzu, a Anioł uklęknął na ziemi i powtórzył trzy razy modlitwę:

- „Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty,uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Was o nawrócenie biednych grzeszników".

Następnie podnosząc się z klęczek wziął znowu w rękę kielich i Hostię. Hostię podał mnie, a zawartość kielicha podał Hiacyncie i Franciszkowi do wypicia mówiąc równocześnie:

-„Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagrodźcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga!"

Potem znowu uklęknął i odmówił z nami trzy razy tę samą modlitwę: „Trójco Przenajświętsza" i znikł.

Poruszeni siłą nadprzyrodzoną, która nas otaczała naśladowaliśmy we wszystkim Anioła, tzn. uklękliśmy jak on na ziemi i powtarzaliśmy modlitwy, które on odmawiał. Siła obecności Bożej była tak intensywna, że prawie całkowicie nas pochłaniała i unicestwiała. Zdawało nam się nawet, że przez dłuższy czas zostaliśmy pozbawieni używania zmysłów. W czasie tych dni wykonywaliśmy nasze zewnętrzne czynności jak gdybyśmy byli poruszani przez tę samą istotę nadprzyrodzoną, która nas do tego skłoniła. Spokój i szczęście, które odczuwaliśmy, były bardzo wielkie, ale tylko wewnętrznie, najzupełniej skupiające duszę w Bogu. A również osłabienie fizyczne, które nas ogarnęło, było wielkie.

Cud w Fatimie - Objawienie Maryi

Święta HIACYNTA

urodzona: 11 marca 1910 r.
zmarła: 20 lutego 1920 r.
beatyfikowana: 13 maja 2000 r. w Fatimie przez Jana Pawła II
kanonizowana 13 maja 2017 w Fatimie przez papieża Franciszka

Zasad wiary chrześcijańskiej nauczyła się – podobnie jak jej brat Franciszek – dzięki wychowaniu w domu rodzinnym. Podczas objawień Anioł i Przenajświętsza Dziewica prosili ją o modlitwę i pokutę w intencji odpuszczenia grzechów, aby uzyskać nawrócenie grzeszników i pokój dla świata. Od tej pory czyniła wiele ofiar za nawrócenie grzeszników i dla pocieszenia Niepokalanego Serca Maryi. Szczególną miłością obdarzyła także Ojca Świętego. „Cierpię z miłości do Pana Jezusa jako zadośćuczynienie Niepokalanemu Sercu Maryi za nawrócenie grzeszników i za Ojca Świętego” – wyznała Łucji. „[W niebie] Będę bardzo kochać Jezusa i Niepokalane Serce Maryi” – oznajmiła krótko przed śmiercią. 13 maja Roku Jubileuszowego 2000 papież Jan Paweł II wpisał Hiacyntę Marto do grona błogosławionych.

1910

11 marca: urodziła się w Aljustrel, w parafii Fatima, jako siódma i ostatnia córka Manuela Pedro Marto i Olímpii de Jesus
19 marca: została ochrzczona w kościele parafialnym w Fatimie

1916

W wieku 6 lat zaczyna – razem ze swoim bratem – paść owce swoich rodziców.
Wiosna: pierwsze objawienie Anioła na wzgórzu Cabeço
Lato: drugie objawienie Anioła koło studni zwanej Arneiro
Jesień: trzecie objawienie Anioła na wzgórzu Cabeço

1917

13 maja, czerwca i lipca: pierwsze, drugie i trzecie objawienie Matki Boskiej w Cova da Iria
13 sierpnia: zostaje zabrana do więzienia w Vila Nova de Ourém
15 sierpnia: wraca do Aljustrel
19 sierpnia: czwarte objawienie Matki Boskiej w Valinhos
13 września i października: piąte i szóste objawienie Matki Boskiej w Cova da Iria

1918

październik: początek choroby – dziewczynka zapada na grypę (epidemia tzw. „hiszpanki”)

1919

4 kwietnia: śmierć Franciszka od 1 lipca do 31 sierpnia: przebywa w szpitalu w Vila Nova de Ourém

1920

koniec stycznia: zostaje przyjęta do Ochronki M.B. Cudownej w Lizbonie
2 lutego: zostaje przyjęta do szpitala D. Estefânia
10 lutego: operacja
16 lutego: objawia się jej Matka Boska i dziewczynka przestaje cierpieć
20 lutego: przystępuje do sakramentu pokuty i pojednania (około godz. 22.00)
20 lutego: umiera (około godz. 22.30)
24 lutego: zostaje pochowana w Vila Nova de Ourém

1935

12 września: przeniesienie ciała na cmentarz w Fatimie

1951

30 kwietnia: ekshumacja i identyfikacja ciała
1 maja: przeniesienie ciała do Bazyliki w Fatimie

źródło: http://www.pastorinhos.com/pl/hiacynta/

Święty FRANCISZEK

urodzony: 11 czerwca 1908 r.
zmarł: 4 kwietnia 1919 r.
beatyfikowany: 13 maja 2000 r. w Fatimie przez Jana Pawła II
kanonizowany 13 maja 2017 w Fatimie przez papieża Franciszka

Wychowując się – wraz ze swoją siostrą Hiacyntą – w ubogiej rodzinie, bardzo wcześnie poznał Boga i Jego Matkę, i nauczył się Ich wielbić. Podczas objawień Anioł i Przenajświętsza Dziewica prosili go o modlitwę i pokutę w intencji odpuszczenia grzechów, aby uzyskać nawrócenie grzeszników i pokój dla świata. Od tej pory jego największą troską było wypełnianie próśb Anioła i Maryi; w ten sposób czynił nieustanne postępy na drodze ku doskonałości. Ogromne wrażenie na Franciszku wywarły słowa Anioła: „Pocieszajcie waszego Boga”. To pragnienie ukierunkowało całe życie chłopca. Franciszek chciał pocieszać Jezusa przede wszystkim przez odmawianie różańca i adorację Jezusa Ukrytego w tabernakulum kościoła parafialnego. 13 maja Roku Jubileuszowego 2000 papież Jan Paweł II wpisał Franciszka Marto do grona błogosławionych.

1908

11 czerwca: urodził się w Aljustrel, w parafii Fatima, jako przedostatnie z siedmiorga dzieci Manuela Pedro Marto i Olímpii de
20 czerwca: został ochrzczony w kościele parafialnym w Fatimie

1916

W wieku 8 lat zaczyna paść owce swoich rodziców.
Wiosna: pierwsze objawienie Anioła na wzgórzu
Lato: drugie objawienie Anioła koło studni zwanej
Jesień: trzecie objawienie Anioła na wzgórzu Cabeço

1917

13 maja, czerwca i lipca: pierwsze, drugie i trzecie objawienie Matki Boskiej w Cova da
13 sierpnia: zostaje zabrany do więzienia w Vila Nova de
15 sierpnia: wraca do
19 sierpnia: czwarte objawienie Matki Boskiej w
13 września i października: piąte i szóste objawienie Matki Boskiej w Cova da Iria

1918

18 października: początek choroby – chłopiec zapada na grypę (epidemia tzw. „hiszpanki”)

1919

19 marca: pogorszenie stanu zdrowia
2 kwietnia: przystępuje do sakramentu pokuty i pojednania udzielonego przez księdza
3 kwietnia: przyjmuje Wiatyk – jest to jednocześnie jego Pierwsza Komunia Święta
4 kwietnia: umiera w spokoju (około godz. 22.00)
5 kwietnia: zostaje pochowany na cmentarzu w Fatimie

Święty Franciszek i Święta Łucja
1952

17 lutego: ekshumacja i identyfikacja ciała 13 marca: przeniesienie ciała do Bazyliki w Fatimie

źródło:http://www.pastorinhos.com/pl/franciszek/

Objawienia fatimskie

1.
Pierwsze objawienie Anioła.

Loca do Cabeco - wiosna 1916 r. Anioł uczy dzieci modlitwy:

"O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie i kocham Cię. Proszę, byś wybaczył tym, którzy w Ciebie nie wierzą, którzy Ciebie nie uwielbiają, którzy Ciebie nie kochają, którzy Ci nie ufają".

Wzywa: "Tak macie się modlić. Serca Jezusa i Maryi słuchają z uwagą waszych próśb".

2.
Drugie objawienie Anioła.

Przy studni w ogrodzie Łucji - lato 1916 r. Anioł wzywa do składania ofiar za grzeszników:

"Ze wszystkiego, co tylko możecie, zróbcie ofiarę w intencji zadośćuczynienia za grzechy, którymi jest On obrażany i dla uproszenia nawrócenia grzeszników... Przede wszystkim przyjmijcie i znoście z poddaniem cierpienia, które wam Bóg ześle".

3.
Trzecie objawienie Anioła.

Loca do Cabeco - jesień 1916 r. Anioł uczy dzieci modlitwy:

"Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci Przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa obecnego na wszystkich ołtarzach świata na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, którymi jest obrażany. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Cię o nawrócenie biednych grzeszników".

4.
Pierwsze objawienie Matki Bożej.

Cova da Iria, 13 maja 1917 r. Matka Najświętsza wzywa do ofiarowania cierpień za grzeszników:

"Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i jako prośbę o nawrócenie grzeszników?... Będziecie musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą".

Prosi też o codzienny Różaniec:

"Odmawiajcie codziennie Różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny".

5.
Drugie objawienie Matki Bożej.

Cova da Iria, 13 czerwca 1917 r. Maryja powtarza prośbę o codzienny Różaniec i ogłasza pragnienie Jezusa, by była lepiej znana i miłowana; mówi też o swym pragnieniu ustanowienia nabożeństwa do swego Niepokalanego Serca:

"Jezus chce posłużyć się tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałabym ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca".

Zapewnia, że nigdy nie opuści Łucji:

"Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę. Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która zaprowadzi cię do Boga".

Ołtarz w Sanktuarium
6.
Trzecie objawienie Matki Bożej,

Cova da Iria, 13 lipca 1917 r. Powraca prośba o codzienny Różaniec i składanie ofiar za grzeszników. Maryja przekazuje dzieciom trzyczęściową tajemnicę: o istnieniu piekła

("Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników"),

o ocaleniu, jakie jest w Jej Niepokalanym Sercu

("Aby je uratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli zrobi się to, co wam powiem, wielu zostanie przed piekłem uratowanych i nastanie pokój na świecie"),

o prześladowaniu chrześcijan przez komunistów i cierpieniu Ojca Świętego

("Ojciec Święty... doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, zabity został przez grupę żołnierzy... i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi, Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji").

Matka Najświętsza dodaje:

"Kiedy odmawiacie Różaniec, mówcie po każdej tajemnicy: O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twego miłosierdzia".

7.
Czwarte objawienie Matki Bożej.

Valinhos, 19 sierpnia 1917 r. Maryja kieruje wielkie wezwanie do modlitwy:

"Módlcie się, módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, nie mają bowiem nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił".

8.
Piąte objawienie Matki Bożej,

Cova da Iria, 13 września 1917 r. Matka Boża ponawia prośbę o Różaniec:

"Odmawiajcie w dalszym ciągu Różaniec";

potwierdza też znaczenie ofiary:

"Bóg jest zadowolony z waszych ofiar. Nie chce jednak, abyście w łóżku nosiły na sobie sznur pokutny. Noście go tylko w ciągu dnia".

9.
Szóste objawienie Matki Bożej,

Cova da Iria, 13 października 1917 r. Cud słońca. Matka Najświętsza wzywa do modlitwy i nieobrażania Boga:

"Nie przestawajcie odmawiać Różańca. Nie obrażajcie więcej Boga, bo już i tak został bardzo obrażony".

Lúcia de Jesus dos Santos OCD

Kalendarium życia i misji
Siostry Łucji od Jezusa i
Niepokalanego Serca Maryi

22 marca 1907

W Aljustrel urodziła się Łucja, najmłodsza z siedmiorga dzieci Antonia dos Santos i Marii Rosy.

„Moich rodziców Bóg obdarzył siedmiorgiem dzieci. Były to Maria dos Anjos, Teresa de Jesus, Manuel dos Santos, Gloria de Jesus, Karolina de Jesus, Maria Rosa, którą Bóg zabrał do nieba jako maleńkie dziecko i dlatego nie zdążyłam nawet jej poznać, oraz Łucja de Jesus dos Santos, która właśnie teraz do was przemawia”.

30 marca 1907

Łucja została ochrzczona: „30 marca 1907 roku zostało ochrzczone dziecko płci żeńskiej imieniem Łucja, urodzone w Aljustrel 22 marca tegoż roku” – brzmi tekst w Księdze Chrztów.

29 maja 1913

Pierwsze nadprzyrodzone spotkanie z Maryją. Za radą świątobliwego Padre Cruz, Łucja oddała się w dniu pierwszej spowiedzi Najświętszej Maryi Pannie, Figura Matki Bożej Różańcowej w kościele parafialnym w Fatimie wówczas się do niej łagodnie uśmiechnęła. Kiedy dziewczynka modliła się do Maryi, aby „zachowała tylko dla Boga je serce.

„Powtarzając kilkakrotnie to pokorne błaganie z oczyma utkwionymi w figurę, wydawało mi się, że Matka Boża uśmiecha się do mnie i że mi przytakuje spojrzeniem i gestem dobroci”.

30 maja 1913

Sześcioletnia Łucja w święto Najświętszego Serca Jezusowego przyjmuje po raz pierwszy Komunię św. w kościele parafialnym w Fatimie.

1915

Teresa Matias, Maria Rosa Matias Maria Justino były towarzyszkami Łucji, kiedy ta miała pierwsze widzenie Anioła w 1915 w Cabeço. „Znajdowaliśmy się wówczas na zboczu góry Cabeço i ujrzeliśmy nagle coś w rodzaju białej chmurki mającej ludzka postać, która zstąpiła z firmamentu powoli przesuwała się przed nami ponad drzewami lasu, rozciągającego się u naszych stóp, chcąc jakby zwrócić naszą uwagę… Rodziło się we mnie głębokie przeświadczenie, którego nie mam zamiaru taić: uważałam, że jest to Anioł Stróż.”.

Wiosna 1916

Pierwsze widzenie Anioła w Loca do Cabeço z Hiacyntą i Franciszkiem. „Zobaczyliśmy w pewnym oddaleniu ponad drzewami w kierunku wschodnim światło bielsze od śniegu w kształcie młodzieńca przejrzystego, bardziej jaśniejącego niż kryształ w blasku słonecznym…

Ojciec Święty Paweł VI
i siostra Łucja w Fatimie

«Nie bójcie się, jestem Aniołem Pokoju, módlcie się ze mną»”. "O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, fam Tobie i kocham Cię. Proszę, byś wybaczył tym, którzy w Ciebie nie wierzą, którzy Ciebie nie uwielbiają, którzy Ciebie nie kochają, którzy Ci nie ufają".

Tak macie się modlić. Serce Jezusa i Maryi słuchają z wagą waszych próśb.

Lato 1916

Łucja i jej dwoje kuzynów ma drugie widzenie Anioła, tym razem przy studni na ziemi należącej do rodziców Łucji.

„Co robicie? Módlcie się dużo. Serce Jezusa i Maryi chcą przez was okazać światu wiele miłosierdzia. Ofiarujcie bezustannie Najwyższemu modlitwy i umartwienia e wszystkiego, co tylko możecie, zróbcie ofiarę w intencji zadośćuczynienia za grzechy, którymi jest On obrażany i dla uproszenia nawrócenia grzeszników. W ten sposób zapewnicie pokój waszej ojczyźnie. Jestem Aniołem Stróżem Portugalii. Przede wszystkim przyjmijcie i znoście z poddaniem cierpienia, które wam Bóg ześle.”

Jesień 1916

Trzecie objawienia Anioła, znowu w Loca do Cabeço. Anioł udziela dzieciom Komunii Świętej:

Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duch Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci Przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa obecnego na wszystkich ołtarzach świata na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, którymi jest obrażany. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Cię o nawrócenie biednych grzeszników.
„Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagradzajcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga.”

13 maja 1917
pierwsze objawienie się Matki Bożej

13 maja 1917 r. bawiliśmy się z Hiacynta i Franciszkiem na szczycie zbocza Cova da Iria. Budowaliśmy murek dookoła gęstych krzewów, kiedy nagle ujrzeliśmy jakby błyskawicę.

- „Lepiej pójdźmy do domu - powiedziałam do moich krewnych. - Zaczyna się błyskać, może przyjść burza".
- „Dobrze!" - odpowiedzieli.

Zaczęliśmy schodzić ze zbocza, poganiając owce w stronę drogi. Kiedy doszliśmy mniej więcej do połowy zbocza, blisko dużego dębu, zobaczyliśmy znowu błyskawicę, a po zrobieniu kilku kroków dalej, ujrzeliśmy na skalnym dębie Panią w białej sukni, promieniującą jak słońce. Jaśniała światłem jeszcze jaśniejszym niż promienie słoneczne, które świecą przez kryształowe naczynie z wodą. Zaskoczeni tym widzeniem zatrzymaliśmy się.

Byliśmy tak blisko, że znajdowaliśmy się w obrębie światła, które Ją otaczało, lub którym Ona promieniała, mniej więcej w odległości półtora metra.

Potem Nasza Droga Pani powiedziała:

- „Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię!"
- „Skąd Pani jest?" - zapytałam.
- „Jestem z Nieba!"
- „A czego Pani ode mnie chce?"
- „Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez 6 kolejnych miesięcy, dnia 13 o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz".

(Siódmym razem było objawienie już 15 czerwca 1921 r. w przeddzień odjazdu Łucji do Vilar de Porto. Chodzi o objawienie z osobistym orędziem dla Łucji, dlatego nie uważała go za tak ważne).

- „Czy ja także pójdę do nieba?"
- „Tak!"
- „A Hiacynta?"
- „Też!"
- „A Franciszek?"
- „Także, ale musi jeszcze odmówić wiele różańców".

Przypomniałam sobie dwie dziewczynki, które niedawno umarły. Były moimi koleżankami i uczyły się tkactwa u mojej starszej siostry.

- „ Maria das Neves jest już w niebie?"

- „ Tak, jest". (Zdaje się, że miała jakieś 16 lat.)

- „ A Amelia?"

- „ Zostanie w czyśćcu aż do końca świata". (Sądzę, że mogła mieć 18 do 20 lat.)

– (Oczywiście nie trzeba tego brać dosłownie. Do końca świata ma oznaczać bardzo długi czas).

- „ Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i jako prośba o nawrócenie grzeszników?"

- „ Tak, chcemy!"

- „ Będziecie więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą!"

Wymawiając te ostatnie słowa (łaska Boża itd.) rozłożyła po raz pierwszy ręce przekazując nam światło tak silne, jak gdyby odblask wychodzący z Jej rąk. To światło dotarło do naszego wnętrza, do najgłębszej głębi duszy i spowodowało, żeśmy się widzieli w Bogu, który jest tym światłem, wyraźniej niż w najlepszym zwierciadle.

Pod wpływem wewnętrznego impulsu również nam przekazanego, padliśmy na kolana i powtarzaliśmy bardzo pobożnie:

- „O Trójco Przenajświętsza, uwielbiam Cię. Mój Boże, Mój Boże, kocham Cię w Najświętszym Sakramencie".

Po chwili Nasza Droga Pani dodała:

- „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny!"

Potem zaczęła się spokojnie unosić w stronę wschodu i wreszcie znikła w nieskończonej odległości. Światło, które Ją otaczało zdawało się torować Jej drogę do przestworza niebieskiego. Z tego powodu mówiliśmy nieraz, że widzieliśmy, jak się niebo otwierało.

Wydaje mi się, że pisząc o Hiacyncie albo w jakimś innym liście już podkreśliłam, że przed Naszą Panią nie mieliśmy strachu, lecz przed nadchodzącą burzą, przed którą chcieliśmy uciec. Ukazanie się Matki Boskiej nie wzbudziło w nas ani lęku, ani obawy, ale było dla nas zaskoczeniem. Gdy mnie pytano, czy odczuwałam lęk, mówiłam „tak", ale to się odnosiło do strachu, jaki miałam przed błyskawicą i przed nadchodzącą burzą; przed którą chcieliśmy uciekać, bo błyskawice widzieliśmy tylko podczas burzy. Błyskawice te nie były jednak właściwymi błyskawicami, lecz odbiciem światła, które się zbliżało. Gdyśmy widzieli to światło, mówiliśmy nieraz, że widzieliśmy przychodzącą Naszą Dobrą Panią.

Ale Matkę Bożą mogliśmy w tym świetle dopiero rozpoznać, kiedy była już na skalnym dębie. Ponieważ nie umieliśmy sobie tego wytłumaczyć i chcąc uniknąć drażliwych pytań mówiliśmy nieraz, że widzimy, jak przychodzi, a innym razem mówiliśmy, że Jej nie widzimy. Kiedy mówiliśmy „ tak", widzimy Ją jak przychodzi, mieliśmy na myśli światło, które się zbliżało, a którym właściwie była Ona. A jeżeli mówiliśmy, że nie widzimy, jak przychodzi, znaczyło to, że widzieliśmy Ją dopiero, gdy była nad skalnym dębem.

Po powrocie do domu zaczynają się trudności ze strony matki, która chce zmusić córkę do przyznania się do kłamstwa.

13 czerwca 1917
drugie objawienie się Matki Bożej

13 czerwca 1917 r. po odmówieniu różańca z Hiacynta, Franciszkiem i innymi osobami, które były obecne, zobaczyliśmy znowu odblask światła, które się zbliżało (to cośmy nazwali błyskawicą), i następnie ponad dębem skalnym Matkę Bożą, zupełnie podobną do postaci z maja.

- „Czego Pani sobie życzy ode mnie?"
- „Chcę, żebyście przyszli tutaj dnia 13 przyszłego miesiąca, żebyście codziennie odmawiali różaniec i nauczyli się czytać. Później wam powiem, czego chcę".

Prosiłam o uzdrowienie jednego chorego.

- „Jeżeli się nawróci, wyzdrowieje w ciągu roku". - „Chciałabym prosić, żeby nas Pani zabrała do nieba". - „Tak! Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu zostaniesz przez jakiś czas. Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca".

(Tu z pośpiechu Łucja opuściła koniec zdania, który w innych dokumentach brzmi następująco:

„Kto je przyjmuje, temu obiecuje zbawienie dla ozdoby Jego tronu").

- „ Zostanę tu sama?" - zapytałam ze smutkiem.

- „Nie, moja córko! Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę, moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga".

W tej chwili, gdy wypowiadała te ostatnie słowa, otworzyła swoje dłonie i przekazała nam powtórnie odblask tego niezmiernego światła. W nim widzieliśmy się jak gdyby pogrążeni w Bogu. Hiacynta i Franciszek wydawali się stać w tej części światła, które wznosiło się do nieba, a ja w tej, które się rozprzestrzeniało na ziemię. Przed prawą dłonią Matki Boskiej znajdowało się Serce, otoczone cierniami, które wydawały się je przebijać.

Zrozumieliśmy, że było to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkości, które pragnęło zadośćuczynienia.

To, Ekscelencjo, mieliśmy na myśli, kiedyśmy mówili, że Matka Boska wyjawiła nam w czerwcu tajemnicę. Nasza Pani nie rozkazała nam tego zachować w tajemnicy, ale odczuwaliśmy, że Bóg nas do tego nakłania.

Matka Boża Różańcowa
13 lipca 1917
trzecie objawienie się Matki Bożej

13 lipca 1917 r. krótko po naszym przybyciu do Cova da Iria do dębu skalnego, gdy odmówiliśmy różaniec z ludźmi licznie zebranymi, zobaczyliśmy znany już blask światła, a następnie Matkę Boską na dębie skalnym.

- „Czego sobie Pani ode mnie życzy?" - zapytałam.

- „Chcę, żebyście przyszli tutaj 13 przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać".

- „Chciałabym prosić, żeby Pani nam powiedziała, kim jest i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że nam się Pani ukazuje".

- „Przychodźcie tutaj w dalszym ciągu co miesiąc! W październiku powiem, kim jestem i czego chcę, i uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli".

Potem przedłożyłam kilka próśb, nie pamiętam, jakie to były. Przypominam sobie tylko, że Nasza Dobra Pani powiedziała, że trzeba odmawiać różaniec, aby w ciągu roku te łaski otrzymać. I w dalszym ciągu mówiła:

- „Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi".

Przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesiącach

Promień światła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przezroczystych, rozżarzonych węgli, które pływały w tym ogniu.

Postacie te były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz zgrozy. (Na ten widok musiałam krzyczeć «aj», bo ludzie to podobno słyszeli.) Diabli odróżniali się od ludzi swą okropną i wstrętną postacią, podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt, jednocześnie przezroczystych jak rozżarzone węgle.

Przerażeni, podnieśliśmy oczy do Naszej Pani szukając u Niej pomocy, a Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas:

- „Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, (ma na myśli nadzwyczajne światło północne, które widziano w nocy 25 stycznia 1938 r. w całej Europie, także w Polsce. Łucja uważała je wciąż za znak obiecany z nieba) wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego.

Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła, dobrzy będą męczeni, a Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć. Różne narody zginą. Na koniec jednak moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci i przez pewien czas zapanuje pokój na świecie. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary itd. Tego nie mówcie nikomu; Franciszkowi możecie to powiedzieć. Kiedy odmawiacie różaniec, mówcie po każdej tajemnicy: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia".

Nastała chwila ciszy, a ja zapytałam:

- „Pani nie życzy sobie ode mnie niczego więcej?"

- „Nie, dzisiaj już nie chcę od ciebie niczego więcej".

I jak zwykle uniosła się w stronę wschodu, aż znikła w nieskończonej odległości firmamentu.

13 sierpnia 1917

Łucja i kuzyni zostają porwani przez administratora i uwięzieni w Vila Nova de Ourem. Dzień później mała wizjonerka ogłasza gotowość na męczeństwo, ale nie zdradzi tajemnicy otrzymanej miesiąc temu od Matki Najświętszej.

Ojciec Święty Benedykt XVI
19 sierpnia 1917
czwarte objawienie się Matki Bożej

13 sierpnia 1917 r. ponieważ już opowiadałam, co tego dnia zaszło, nie będę się powtarzać, ale przechodzę do objawienia według mnie z dnia 15 pod wieczór (Łucja myli się, jeżeli uważa, że objawienie zdarzyło się w tym samym dniu, kiedy wyszli z więzienia z Vila Nova de Ourem).

Objawienie miało miejsce w następną niedzielę, tj 19 sierpnia

Ponieważ wówczas jeszcze nie umiałam odróżnić poszczególnych dni miesiąca, być może, że się mylę. Ale zdaje mi się, że było to tego samego dnia, kiedy wróciliśmy z więzienia z Vila Nova de Ourem.

Kiedy z Franciszkiem i jego bratem Janem prowadziłam owce do miejsca, które się nazywa Valinhos, odczułam, że zbliża się i otacza nas coś nadprzyrodzonego, przypuszczałam, że Matka Boska może nam się ukazać i żałowałam, że Hiacynta może Jej nie zobaczyć. Poprosiłam więc jej brata Jana, żeby po nią poszedł. Ponieważ nie chciał iść, dałam mu 20 groszy; zaraz pobiegł po nią.

Tymczasem zobaczyłam z Franciszkiem blask światła, któreśmy nazwali błyskawicą. Krótko po przybyciu Hiacynty zobaczyliśmy Matkę Boską nad dębem skalnym.

- „Czego Pani sobie życzy ode mnie?"

- „Chcę, abyście nadal przychodzili do Cova da Iria 13 i odmawiali codziennie różaniec. W ostatnim miesiącu uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli".

- „Co mamy robić z pieniędzmi, które ludzie zostawiają w Cova da Iria?"

- „Zróbcie dwa przenośne ołtarzyki. Jeden będziesz nosiła ty z Hiacyntą i dwie inne dziewczynki ubrane na biało, drugi niech nosi Franciszek i trzech chłopczyków. Pieniądze, które ofiarują na te ołtarzyki, są przeznaczone na święto Matki Boskiej Różańcowej, a reszta na budowę kaplicy, która ma tutaj powstać".

- „Chciałam prosić o uleczenie kilku chorych".

- „Tak, niektórych uleczę wciągu roku" - i przybierając wyraz smutniejszy powiedziała: - Módlcie, módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie mają nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił".

I jak zwykle zaczęła unosić się w stronę wschodu.

13 września 1917
piąte objawienie się Matki Bożej

13 września 1917. Kiedy zbliżyła się godzina, przeciskałam się z Hiacynta i Franciszkiem przez tłum ludzi, który nam ledwo pozwalał przejść. Ulice były pełne ludzi. Wszyscy chcieli nas widzieć i rozmawiać z nami. Tam się jeden drugiego nie bał. Wiele osób, nawet zacne panie i panowie przeciskali się przez tłum, który nas otaczał. Padali na kolana przed nami, prosząc, byśmy Matce Bożej przedstawili ich prośby. Inni, którzy nie mogli się do nas dostać, wołali z daleka:

- „Na miłość Boską, proście Matkę Boską, żeby mi wyleczyła mego syna kalekę".
Ktoś inny wołał:
- „Niech wyleczy moje niewidome dziecko".
A znowu inny:
- „A moje jest głuche".
I znowu inny:
- „Niech mi przyprowadzi z wojny do domu mego męża i mego syna".
- „Niech mi nawróci grzesznika".
- „Niech mnie uzdrowi z gruźlicy"
itd.

Tam ukazała się cała nędza biednej ludzkości, niektórzy krzyczeli z drzew, inni z muru, na którym siedzieli, aby nas zobaczyć, gdy przechodziliśmy. Jednym obiecując spełnienie ich życzeń, innym podając rękę, aby mogli się podnieść z ziemi, mogliśmy się dalej posuwać dzięki kilku mężczyznom, którzy nam torowali drogę przez tłum.

Kiedy teraz czytam w Nowym Testamencie o tych cudownych scenach, które się zdarzały w Palestynie, kiedy Pan Jezus przechodził, przypominam sobie te, które jako dziecko mogłam przeżyć na ścieżkach i ulicach z Aljustrel do Fatimy do Cova da Iria. Dziękuję Bogu i ofiaruję Mu wiarę naszego dobrego ludu portugalskiego.

Myślę, że jeżeli ci ludzie na kolana padali przed trojgiem biednych dzieci, jedynie dlatego, że z miłosierdzia Bożego doznały łaski rozmawiania z Matką Boską, to co by dopiero robili, gdyby widzieli przed sobą samego Jezusa Chrystusa? Więc dobrze, ale to wszystko do tego nie należy. Było to raczej poślizgnięcie się pióra w tym kierunku, do którego właściwie nie zmierzałam. Cierpliwości, znowu coś zbędnego! Nie usuwam jej jednak, aby nie niszczyć zeszytu.

Doszliśmy wreszcie do Cova da Iria koło dębu skalnego i zaczęliśmy odmawiać różaniec z ludem. Wkrótce potem ujrzeliśmy odblask światła i następnie Naszą Panią nad dębem skalnym.

- „Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również Nasz Pan, Matka Boża Bolesna i z Góry Karmelu, św. Józef z Dzieciątkiem Jezus, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noście go tylko w ciągu dnia".

- „Polecono mi, żebym Panią prosiła o wiele rzeczy: o uzdrowienie pewnego chorego i jednego głuchoniemego".

- „Tak, kilku uzdrowię, innych nie. W październiku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli".

I zaczynając się wznosić, znikła jak zwykle.

13 października 1917
szóste objawienie się Matki Bożej

Ostatnia rozmowa Łucji z Matką Bożą w Fatimie. Tego dnia „wypacza” słowa Matki Najświętszej i ogłasza, że wojna kończy się nie wkrótce, ale „dziś”.

13 października 1917. Wyszliśmy z domu bardzo wcześnie, bo liczyliśmy się z opóźnieniem w drodze.

Ludzie przyszli masami. Deszcz padał ulewny. Moja matka w obawie, że jest to ostatni dzień mojego życia, z sercem rozdartym z powodu niepewności tego, co mogło się stać, chciała mi towarzyszyć. Na drodze sceny jak w poprzednim miesiącu, ale liczniejsze i bardziej wzruszające. Nawet błoto nie przeszkadzało tym ludziom, aby klękać w postawie pokornej i błagalnej.

Gdyśmy przybyli do Cova da Iria koło skalnego dębu, pod wpływem wewnętrznego natchnienia prosiłam ludzi o zamknięcie parasoli, aby móc odmówić różaniec. Niedługo potem zobaczyliśmy odblask światła, a następnie Naszą Panią nad dębem skalnym.

- „Czego Pani sobie ode mnie życzy?"

- „Chcę ci powiedzieć, żeby zbudowano tu na moją cześć kaplicę. Jestem Matką Boską Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy i żołnierze powrócą wkrótce do domu".

- „Ja miałam Panią prosić o wiele rzeczy:
czy zechciałaby Pani uzdrowić kilku chorych i nawrócić kilku grzeszników i wiele więcej".

- „Jednych tak, innych nie. Muszą się poprawić i niech proszą o przebaczenie swoich grzechów".

I ze smutnym wyrazem twarzy dodała:

- „Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony".

Znowu rozchyliła szeroko ręce promieniejące w blasku słonecznym. Gdy się unosiła, Jej własny blask odbijał się od słońca.

Oto, Ekscelencjo, powód dlaczego zawołałam,

aby ludzie spojrzeli na słońce.

Zamiarem moim nie było zwrócenie uwagi ludzi w tym kierunku, gdyż nie zdawałam sobie sprawy z ich obecności. Zrobiłam to jedynie pod wpływem impulsu wewnętrznego, który mnie do tego zmusił.

Kiedy Nasza Pani znikła w nieskończonej odległości firmamentu, zobaczyliśmy po stronie słońca..

św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus i Naszą Dobrą Panią ubraną w bieli, w płaszczu niebieskim. Zdawało się, że św. Józef z Dzieciątkiem błogosławi świat ruchami ręki na kształt krzyża.

Krótko potem ta wizja znikła i zobaczyliśmy..

Pana Jezusa z Matką Najświętszą. Miałam wrażenie, że jest to Matka Boska Bolesna.
Pan Jezus wydawał się błogosławić świat w ten sposób jak św. Józef. Znikło i to widzenie i zdaje się, że jeszcze widziałam Matkę Boską Karmelitańską.

Uwagi końcowe

Oto, Ekscelencjo, historia objawień Matki Boskiej w Cova da Iria w 1917 roku.

Zawsze, gdy z jakiegoś powodu musiałam mówić o nich, starałam się uczynić to jak najzwięźlej z pominięciem intymnych spraw osobistych, bo by mnie to bardzo wiele kosztowało. Ale ponieważ są one Boże, a nie moje, i ponieważ Bóg teraz Waszą Ekscelencję o nie pyta, oddaję je niniejszym. Świadomie nie zatrzymuję niczego, co do mnie nie należy. Wydaje mi się, że brak tylko kilku małych szczegółów odnoszących się do próśb, które przedstawiłam. Ponieważ były to sprawy bardziej materialne, nie miały dla mnie specjalnego znaczenia i być może nie utkwiły mi tak żywo w pamięci. A poza tym było ich tak wiele! Miałam i z tym tyle roboty, aby sobie przypomnieć niezliczone łaski, o które miałam Matkę Bożą prosić, że może tu i tam wślizgnęła się jakaś pomyłka, kiedy np. powiedziałam, że wojna skończy się w tym samym dniu, tj. 13 (Prawdę mówiąc, Łucja nie powiedziała wprost że wojna skończy się w tym samym dniu. Nakłoniona została do tego przez wiele naglących pytań, które jej stawiano).

Wiele ludzi było zdumionych pamięcią, którą Bóg mi raczył dać. Dzięki nieskończonej dobroci Bożej jest to pod każdym względem naprawdę wielki dar. Jednak w nadprzyrodzonych sprawach nie trzeba się dziwić, że tak głęboko odciskają się w pamięci, że po prostu nie można ich zapomnieć. W każdym razie sensu spraw, które one oznaczają, nigdy się nie zapomina, jeżeli Bóg sam nie sprawi, że się je zapomni.

4 kwietnia 1919

Spełnia się zapowiedź Matki Bożej Fatimskiej: umiera bł. Franciszek: „Była już noc, gdy się z nim pożegnałam: «Franciszku, do widzenia. Jeżeli odejdziesz do nieba tej nocy, pamiętaj, nie zapomnij o mnie. Czy słyszysz?» «Nie zapomnę o tobie, nie. Bądź spokojna.»”

21 stycznia 1920

Łucja rozstaje się z drugą wizjonerką, Hiacyntą: „Nadszedł wreszcie dzień wyjazdu (Hiacynty) do Lizbony. Przy pożegnaniu serce się mi krajało. Długo mnie trzymała za szyję i płacząc mówiła: «Nigdy się już nie zobaczymy». Nieco wcześniej, podczas ostatniej rozmowy Łucja słyszy: „Już niedługo pójdę do nieba, Ty tu zostaniesz, aby ludziom powiedzieć, że Bóg chce zaprowadzić na świecie nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. Kiedy nadejdzie czas, żeby o tym mówić, nie kryj się. Mów wszystkim ludziom, że Bóg daje łaski za pośrednictwem Niepokalanego Serca Maryi, że ludzie muszą je uprosić przez to Serce, że Serce Jezusa chce, aby obok Niego wielbiono Niepokalane Serce Maryi. Niech proszą o pokój Niepokalane Serce Maryi, bo Bóg temu Sercu powierzył pokój na świecie. Gdybym mogła włożyć w serca wszystkich ludzi ogień, który płonie w głębi serca mego i który sprawia, że kocham tak bardzo Serce Jezusa i Serce Maryi!

20 lutego 1920

Łucja zostaje sama. W szpitalu w Lizbonie umiera św. Hiacynta.

15 czerwca 1921

Cova da Iria. "Siódme" objawienie Matki Bożej, w przededniu wyjazdu Łucji do ochronki w Vilar de Porto. Było to objawienie z przesłaniem, które Siostra Łucja traktowała jako przesłanie szczególnie skierowane do niej osobiście: "Przychodzę tu po raz siódmy. Idź, podążaj drogą, którą ksiądz biskup chce cię prowadzić, taka jest wola Boga”.

16 czerwca 1921

Łucja opuszcza Fatimę i wyjeżdża do szkoły prowadzonej przez siostry Doroteuszki w Porto. Pozostaje tam cztery lata, do 1925 , kiedy to opuszcza nowicjat sióstr św. Doroty w Hiszpanii. W tym czasie wiele razy odwiedza ją biskup Lizbony D. José Alves Correira da Silva: „Daleka od strachu – wspomina Łucja pierwsze spotkanie – pragnęłam tej rozmowy i myślałam”: «Jeśli to prawda, że wie wszystko, to też wie, że mówię prawdę»”.

Początek 1925

Siostra Łucja dostępuje łaski „mistycznej adopcji” – słyszy w objawieniu, że Matka Najświętsza przyjmuje ją jako swoje dziecko.

10 grudnia 1925

Matka Boża ukazuje Łucji i poucza o nabożeństwie pierwszych sobót: „Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał”.

15 lutego 1926

Siostra Łucja ma kolejne objawienie związane z nabożeństwem pierwszych sobót: „…Dziecko zwracając się do mnie zapytało: «A ty rozpowszechniasz po świecie to, o co Matka Boża cię prosiła?» W tym momencie przemienia się w chłopca, od którego biła jasność. Rozpoznałam, że to był Pan Jezus.”

24 października 1925 – Tuy

Łucja wstępuje do postulatu Sióstr Św. Doroty.

2 października 1926

Łucja przyjmuje habit zakonny i rozpoczyna nowicjat

24 lipca 1927

Siostra Łucja pisze pierwszy list związany z propagowaniem nabożeństwa pierwszych sobót. Adresatem jest jej matka, Maria Rosa: „Cieszyłabym się również, gdyby moja matka przynosiła Matce Bożej tę pociechę, praktykując nabożeństwo, które – jak wiem – podoba się Bogu i o które prosiła nasza droga Matka niebieska. Gdy tylko o nim usłyszałam, zapragnęłam je praktykować, i zachęcić każdego do jego praktykowania.”

13 czerwca 1929

W Tuy w Hiszpanii Matka Boża przekazuje prośbę o poświęcenie Rosji przez papieża Jej Niepokalanemu Sercu: „Nadeszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją uratować za pomocą tego środka.”

Ojciec Święty Jan Paweł II
i siostra Łucja dos Santos
13 października 1930

Kościół oficjalne zatwierdza wiarygodność objawień fatimskich. List pasterski D. José Correira da Silva. „Możemy z całkowitą pewnością ogłosić, że widzenia dzieci w Cova da Iria, od 13 maja do 13. października 1917 w Fatimie w naszej diecezji, są godne wiary i oficjalnie zezwalamy na kult Matki Bożej Fatimskiej”. Dużą rolę odegrało świadectwo heroicznych cnót Łucji.

13 maja 1931

Na skutek sugestii Łucji biskupi i lud Portugalii odbywają wielką pielgrzymkę do Fatimy i poświęcają swój kraj Niepokalanemu Sercu Maryi.

3 października 1934

Łucja składa śluby wieczyste w Zgromadzeniu Sióstr św. Doroty.

17 listopada 1935

Siostra Łucja otrzymuje przesyłkę ze zdjęciami ekshumowanej Hiacynty. Dziękując za nie pisze: „Najchętniej zerwałabym te prześcieradła, które ją okrywają, by zobaczyć ją całą… tak bardzo się wzruszyłam. Jakaż to radość zobaczyć najbliższą przyjaciółkę z lat mojego dzieciństwa!”.

Druga połowa grudnia 1935

Siostra Łucja zaczyna spisywać swe Pierwsze Wspomnienie (o Hiacyncie). Kończy je po niecałych dwóch tygodniach. „Zabieram się do pracy mimo niechęci, jaką czuję, gdyż nie mogę powiedzieć nic, albo prawie nic o Hiacyncie, nie wspominając pośrednio lub bezpośrednio mojej nikłej osoby. jestem jednak posłuszna woli Waszej Ekscelencji, bo ta wola jest dla mnie równoznaczna z wolą Bożą”.

7 listopada 1937

Łucja zaczyna spisywać swe Drugie Wspomnienie: „Oto jestem z piórem w ręku, aby spełnić wolę mego Boga… Ukażę historie fatimską taką, jaką jest”.

20 czerwca 1939

Wizjonerka pisała, podkreślając ostatnie słowa: „Najświętsza Maryja Panna obiecała odłożyć bicz wojny na później, jeśli to nabożeństwo będzie propagowane i praktykowane. Możemy dostrzec, że odsuwa Ona tę karę stosownie do wysiłków, jakie są podejmowane, by je propagować. Obawiam się jednak, że mogliśmy uczynić więcej, niż czynimy, i że Bóg, mniej niż zadowolony, może podnieść ramię swego Miłosierdzia i pozwolić, aby świat był niszczony przez to oczyszczenie. A nigdy nie było one tak straszne, straszne.”

31 sierpnia 1939

Siostra Łucja kończy pisać Trzecie Wspomnienie (opis dwóch pierwszych części tajemnicy fatimskiej): „Nadszedł moment, by wyjawić pierwsze dwie części tajemnicy fatimskiej …Brudnopis jest już gotowy.”

2 grudnia 1940

Siostra Łucja pisze do papieża Piusa XII słynny list, w którym zapewnia, że każdy kraj, który poświęci się Niepokalanemu Sercu Maryi otrzyma niezwykłe łaski: „Ojcze Święty, jeśli nie mylę się w swym zjednoczeniu duszy z Bogiem, to Pan nasz obiecał roztoczyć specjalną opiekę nad Portugalią w czasie tej wojny ze względu na poświęcenie narodu Niepokalanemu Sercu Maryi przez biskupów portugalskich, jako dowód łask, jakie będą udzielone innym narodom, jeżeli – jak Portugalia – poświęcą się Jemu.

22 października 1940

Siostra Łucja pisze do papieża Piusa XII. Słyszy słowa Jezusa: „Módl się za Ojca Świętego i składaj za niego ofiary, by jego odwaga nie osłabła z powodu przytłaczających go trudności. Utrapienia będą trwały nadal. Ukarzę narody za ich przestępstwa przez wojnę, głód i prześladowanie mego Kościoła, a to obciąży przede wszystkim mego Wikariusza na ziemi. Jego Świątobliwość uzyska skrócenie tych dni udręki, jeśli spełni me życzenia przez dokonanie aktu poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi ze specjalnym wspomnieniem Rosji.”

18 sierpnia 1940

Opisując owoce pierwszego poświęcenia Siostra Łucja podkreśla, że „przyszłaby wojna i komunizm, gdyby nasi biskupi nie zwrócili uwagi na prośby Jezusa i nie modlili się z całego serca o jego Miłosierdzie i o opiekę Niepokalanego Serca Maryi”.

31 października 1942

W odpowiedzi na listy Siostry Łucji Ojciec Święty Pius XII poświęca cały rodzaj ludzki Niepokalanemu Sercu Maryi.

8 grudnia 1942

Ojciec Święty poświęca Rosję: „Ludom przez błąd lub niezgodę odłączonym, zwłaszcza tym, które oddają Ci szczególną cześć, gdzie nie ma domu, w którym nie otaczano by czcią Twojej ikony – dzisiaj może ukrytej w oczekiwaniu na lepsze czasy – daj pokój i zaprowadź je do jednej owczarni Chrystusowej… Niech będą więc od dzisiaj poświęcone na zawsze Tobie i Twojemu Niepokalanemu Sercu, o nasza Matko i Królowo świata!”

4 maja 1943

Siostra Łucja pisze do o. Goncalvesa, że „Bóg obiecał, iż wojna niedługo się zakończy, ze względu na działanie, które Jego Świątobliwość zechciał dokonać”

4 maja 1944

W odpowiedzi na prośby Siostry Łucji Pius XII ustanawia święto Niepokalanego Serca Maryi, które ma być obchodzone w całym Kościele.

31 sierpnia1941

Siostra Łucja ujawnia pierwsze dwie części tajemnicy fatimskiej.

8 grudnia1941

Siostra Łucja kończy swe Czwarte Wspomnienie słowami: „ Teraz, gdy posłuszeństwo tego wymagało, proszę bardzo, oto jest! Stoję teraz jak szkielet odarty ze wszystkiego, nawet z życia!”

17 czerwca 1944

Łucja przekazuje trzecią część tajemnicy fatimską. Ma to miejsce w ochronce Fonseca w Valenca do Minho, gdzie wielokrotnie spotykała się z biskupem Leirii.

1946

Siostra Łucja odwiedza Cova da Iria, Valinhos i Loca do Cabeco, by dokonać identyfikacji miejsc objawień z 1916 i 1917 r.

Obiawienie Anioła w Loca do Cabeço
17 maja 1946 – 24 marca 1948

Siostra Łucja przebywa w klasztorze Vila Nova de Gaia.

25 marca 1948

Za specjalnym pozwoleniem papieża Piusa XII Łucja odchodzi ze zgromadzenia Św. Doroty i wstępuje do zakonu Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel w Coimbra. Przyjmuje w zakonie imię siostry Marii Łucji od Jezusa i Niepokalanego Serca.

31 maja 1949

Siostra Łucja składa uroczystą profesję zakonną w Karmelu.

13 maja 1967

Paweł VI udaje się z jednodniową pielgrzymka do Fatimy, gdzie wygłasza homilię skierowaną do całego świata. Po mszy świętej Ojciec Święty przedstawia pielgrzymom Siostrę Łucję. To druga wizyta Siostry Łucji w rodzinnych stronach od czasu opuszczenia Fatimy w 1921 i pierwsze jej spotkanie z Ojciec Świętym.

13 maja 1975

Biskupi portugalscy nawiązują do apelu Siostry Łucji z 1931 i uroczyście odnawiają akt poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi.

13 maja 1981

Zamach na Jana Pawła II . Siostra Łucja ofiarowuje za papieża swoje życie. Odtąd będzie to czynić codziennie, gdyż „papież jest ważniejszy”.

13 maja 1982

Siostra Łucja znowu pojawia się w Fatimie, gdzie uczestniczy w dziękczynnej pielgrzymce Jana Pawła II za życie uratowane przez Matkę Bożą Fatimską i jest świadkiem poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi w Fatimie. Siostra Łucja spotyka się z Ojcem Świętym i odbywa z nim serdeczną rozmowę.

25 marca 1984

Plac św. Piotra w Rzymie. Poświęcenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi przed figurą sprowadzoną z Capelinha. Siostra Łucja ogłasza, że poświęcenie spełnia wszystkie warunki podane przez niebo i jest ważne. „Teraz czekamy na cud” – dodaje.

1986

Siostra Łucja zdradza swoja nadprzyrodzoną wiedzę: potwierdza w rozmowie z kard. Sinem, że za kratą klasztoru w Coimbra wie o wszystkich szczegółach cudu różańcowego na Filipinach.

1989

Siostra Łucja próbuje przemówić publicznie na temat mających za chwilę dokonać się przemian. Media nie chcą dopuścić jej do głosu. Czytamy w Dokumentach Fatimskich „Siostra Łucja niepokoiła się, że świat nie rozpozna w wydarzeniach po 1989 wstawienniczej mocy Niepokalanemu Sercu Maryi, któremu został zawierzony pokój”.

13 maja 1991

Jan Paweł II odbywa drugą pielgrzymkę do Fatimy i ponownie spotyka się z Siostra Łucją.

19 kwietnia 2000

Jan Paweł II zaprasza Siostry Łucję na uroczystości beatyfikacyjne Hiacynty i Franciszka: „Z radością spotkam się z Siostrą w dniu oczekiwanej od dawna beatyfikacji…”

27 kwietnia 2000

spotkanie Siostry Łucji z abp. Tarcisio Bertone, podczas którego potwierdza autentyczność „swego listu” zawierającego treść trzeciej części tajemnicy fatimskiej i potwierdza, że jej przedmiotem jest Ojciec Święty i walka komunizmu z Kościołem.

13 maja 2000

an Paweł II przybywa do Fatimy, gdzie wynosi Hiacyntę i Franciszka na ołtarze. Przed beatyfikacją papież Ojciec Święty spotyka się z 93–letnią Siostrą Łucją.

16 maja 2000

Po raz pierwszy od 50 lat (od 1946) Siostra Łucja odwiedza Valinhos i Loca de Cabeco – miejsca wielkich wydarzeń z dzieciństwa.

16 lipca 2000

ukazuje się książka Siostry Łucji, Apele orędzia fatimskiego. „Proszę Cię, Matko, abyś wspierała moje pióro, by mogło ono wiernie przekazać orędzie, jakie Bóg mi powierzył przez Ciebie.”

Cudowna Figura Matki Bożej
10 lutego 2005

Siostra Łucja otrzymuje list Ojca Świętego, który wyraża solidarność w jej chorobie.

13 lutego 2005

Siostra Łucja po trzech godzinach spokojnego gaśnięcia wypowiada ostatnie słowa: „Serce Jezusa, Niepokalane Serce Maryi. Z Franciszkiem i Hiacyntą i Ojcem Świętym idziemy, idziemy, idziemy… Była godzina 17.25 – czas, w którym, rozpoczynały się fatimskie objawienia. Być może ostatnie objawienie Matki Bożej Fatimskiej miało miejsce w chwili śmierci Łucji.

15 lutego 2005

abp. Bertone przewodniczy uroczystościom pogrzebowym Siostry Łucji i spontanicznie składa hołd wizjonerce z Fatimy całując na pożegnanie trumnę z jej zwłokami.

13 lutego 2008

Benedykt XVI wydał zgodę na to, aby proces beatyfikacyjny siostry Łucji Dos Santos rozpoczął się wcześniej niż przewiduje prawo kościele, a więc przed upływem pięciu lat od jej śmierci. Wiadomość o papieskiej dyspensie w sprawie otwarcia jej procesu beatyfikacyjnego podał prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, kard. Jose Saraiva Martins, na zakończenie Mszy św., jaką w trzecią rocznicę jej śmierci odprawił w Coimbrze. Ogłosiło ją również biuro prasowe Stolicy Apostolskiej.

2008

Hiszpański duchowny Ojciec Ildefonso Moriones został mianowany postulatorem procesu beatyfikacyjnego Siostry Łucji; Ojciec Ildefonso jest postulatorem generalnym zakonu karmelitów.

13 lutego 2017

w diecezji Coimbra zakończył się diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego siostry Łucji dos Santos;

Trzy części fatimskiej tajemnicy

na podstawie Wspomnień Siostry Łucji

Pierwsza część fatimskiej tajemnicy
wizja piekła

A więc tajemnica składa się z trzech odmiennych części. Z tych dwie teraz wyjawię. Pierwszą więc była wizja piekła. Pani nasza pokazała nam morze ognia, które wydawało się znajdować w głębi ziemi, widzieliśmy w tym morzu demony i dusze jakby były przezroczystymi czarami lub brunatnymi żarzącymi się węgielkami w ludzkiej postaci. Unosiły się w pożarze, unoszone przez płomienie, które z nich wydobywały się wraz z kłębami dymu. Padały na wszystkie strony jak iskry w czasie wielkich pożarów, bez wagi, w stanie nieważkości, wśród bolesnego wycia i rozpaczliwego, krzyku. Na ich widok można by ogłupieć i umrzeć ze strachu.

Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierząt. Lecz i one były przejrzyste i czarne. Ten widok trwał tylko chwilę. Dzięki niech będą Matce Najświętszej, która nas przedtem uspokoiła obietnicą, że nas zabierze do nieba (w pierwszym widzeniu). Bo gdyby tak nie było, sądzę, że bylibyśmy umarli z lęku i przerażenia.

Następnie podnieśliśmy oczy ku naszej Pani, która nam powiedziała z dobrocią i ze smutkiem: «Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na świecie. Wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga, gorsza. Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca św. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii św. w pierwsze soboty na zadośćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Sprawiedliwi będą męczeni, Ojciec św. będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec św. poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju.

Druga część fatimskiej tajemnicy
Niepokalane Serce Maryi

Druga tajemnica odnosi się do nabożeństwa Niepokalanego Serca Maryi. Jak już poprzednio mówiłam, Nasza Pani 13 VI 1917 r. zapewniła mnie, że nigdy mnie nie opuści i że Jej Niepokalane Serce będzie zawsze moją ucieczką i drogą, która mnie będzie prowadziła do Boga.

Mówiąc te słowa, rozłożyła swe ręce i przeszyła nasze serca światłością, która z nich płynęła. Wydaje mi się, że tego dnia to światło miało przede wszystkim utwierdzić w nas poznanie i miłość szczególną do Niepokalanego Serca Maryi, tak jak to było w dwóch innych wypadkach odnośnie do Boga i do tajemnicy Trójcy Przenajświętszej. Od tego dnia odczuliśmy w sercu bardziej płomienną miłość do Niepokalanego Serca Maryi. Hiacynta mówiła mi nieraz: «Ta Pani powiedziała, że jej Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga. Kochasz ją bardzo? Ja kocham Jej Serce bardzo. Ono jest tak dobre!» Kiedy Pani w lipcu powiedziała nam w tajemnicy, jak to już wcześniej opisałam, że Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca, aby zapobiec przyszłej wojnie, i że przyjdzie, aby żądać poświęcenia Rosji jej Niepokalanemu Sercu i Komunii św. wynagradzającej w pierwsze soboty, Hiacynta słysząc to powiedziała do mnie: «Tak mi żal, że nie mogę przyjmować Komunii św. na zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi». Mówiłam też już, że Hiacynta spośród aktów strzelistych, które O. Cruz nam polecił, wybrała następujący: «Słodkie Serce Maryi, bądź moim ratunkiem». Gdy te słowa wypowiadała, dodawała ze swoją zwykłą prostotą: «Lubię tak bardzo Serce Maryi! Jest to przecież Serce naszej Matki Niebieskiej. Czy ty też lubisz powtarzać: «Słodkie Serce Maryi, bądź moim ratunkiem? Ja to tak chętnie czynię. Tak bardzo lubię».

Często zrywała kwiaty polne i śpiewała sobie na melodię, którą spontanicznie sama wymyślała «Słodkie Serce Maryi, bądź moim ratunkiem. Niepokalane Serce Maryi nawróć grzeszników, wybaw dusze z piekła».

Trzecia część fatimskiej tajemnicy

Trzecia część tajemnicy wyjawionej 13 lipca 1917 w Cova da Iria-Fatima.

Piszę w duchu posłuszeństwa Tobie, mój Boże, który mi to nakazu­jesz poprzez Jego Ekscelencję Czcigodnego Biskupa Leirii i Twoją i moją Najświętszą Matkę.

Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: "coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim" Biskupa odzianego w Biel "mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty". Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

Orędzie fatimskie,
Kongregacja Nauki Wiary,
Citta del Vaticano 2000

„Podejmijmy przesłanie z Fatimy!

Orędzie fatimskie kierowane jest nieprzerwanie do całego Kościoła. Przyjęcie orędzia z Fatimy wyraża się ponadto we włączeniu się w odprawianie pierwszych sobót miesiąca. Każdy, kto przez pięć kolejnych pierwszych sobót będzie w stanie łaski uświęcającej, przyjmie Komunię św. i odmówi część różańca św., rozważając w zjednoczeniu z Matką Bożą tajemnice różańcowe, z intencją wynagradzającą za grzechy świata, stanie się nie widzem, ale czynnym uczestnikiem tego orędzia”

Wszystkie materiały pochodzą ze strony
https://www.sekretariatfatimski.pl/

Gorąco i serdecznie polecamy